Fakty Ostrowskie TV

Reklama

SZTUKA POWROTU - POWRÓT PRZEZ SZTUKĘ

(o najnowszej wystawie fotografii w ostrowskim MDK)

 

W Młodzieżowym Domu Kultury można obecnie oglądać wystawę fotografii, która nie tylko jest artystycznie udaną ekspozycją, ale ma też za sobą osobliwą historię, a nawet kilka.

Autorkami zdjęć są podopieczne Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego im. Św. Józefa w Kaliszu, a do naszego miasta zawitały już po raz drugi (wcześniej ich prace można było obejrzeć w Galerii 33). Ostatecznie nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, bowiem resocjalizacja poprzez różne formy działań artystycznych to praktyka znana od lat, tyle że zazwyczaj ogranicza się wyłącznie do twórczości o walorach osobistych, a nie obiektywnych. Innymi słowy, jest to przeważnie zabawa w sztukę, a nie sztuka sama w sobie z właściwym zapleczem technicznym, warsztatowym i intelektualnym.


Gdzie zawiodły słowa

Autorki zdjęć zgodnie przyznają, że jedną z przyczyn ich trudnej młodości, konfliktów z najbliższymi, ucieczki w alkohol czy narkotyki było dojmujące poczucie niezrozumienia, a jednocześnie niemoc w próbach przekonania do własnych racji. Język nie potrafił podołać konkretnym sytuacjom i uwięzionym w nich emocjom, a to dodatkowo wzmacniało barierę komunikacyjną oddzielającą od świata powszechnie aprobowanego i zachowań ogólnie akceptowalnych. Bunt, jaki się wówczas rodził, wszelkie formy alienacji czy nawet autoagresji były naturalną konsekwencją dialogowej niewydolności.

Nowy język

Jeśli prawdą jest, że w każdym nieszczęściu pojawia się dla równowagi (choćby na zasadzie rachunku prawdopodobieństwa) jakiś szczęśliwy splot okoliczności, to tak właśnie stało się w tym wypadku. Opiekun i przewodnik artystyczny dziewcząt, Tobiasz Wichnowski, wyposażył je w nowe narzędzia porozumienia, dając niejako nowy język. I choć jasnym było, że trzeba będzie się nauczyć nim posługiwać, to jego atrakcyjność i domniemane możliwości komunikacyjne miały nadzwyczajne działanie mobilizujące. W ten sposób rozpoczęła się przygoda z fotografią i pierwsze próby ponownego skontaktowania się się z tym światem, który nie pojmował słów, a przynajmniej nie czytał miedzy wierszami.

Warsztat i opieka

Kiedy trafia się do ośrodka, którego zadaniem jest sprawowanie nadzoru, a zamiast tego znajduje się w nim przyjaźń i opiekę, zdecydowanie łatwiej odzyskać wiarę we własną kreatywność i możliwość artystycznego wyrazu. Jeśli do tego pojawia się obok skarbnica wiedzy i cennych wskazówek, odzyskana wiara szybko rośnie w siłę. Nie potrafią nią zachwiać nawet pojedyncze niepowodzenia czy początkowo niechętne przyjęcie w środowisku. Wartość odnalezionego właśnie języka jest na tyle wielka, że nie sposób go porzucić.

Opowieść

Każdy ma swoją opowieść, nawet jeśli jej dotąd nie uzewnętrznił, nie próbował zobiektywizować i poddać publicznemu osądowi. Opowieść taka rozwija się w nas lub pozwalamy jej wydobyć się na zewnątrz, podjąć próbę odnalezienia kogoś, do kogo przemówi z całym balastem swych znaczeń i emocji. Jednocześnie pojawia się świadomość, że nowy język ma także swoje schematy, nieobca bywa mu pułapka banału i trzeba uruchomić wszystkie pokłady intelektu oraz wrażliwości, aby skutecznie posłużyć się odkrytym kanałem komunikacyjnym.

Wystawa pokazała, że opowieść już trwa, że jest coraz bogatsza i coraz subtelniejsza, a przez to ma szansę tak właśnie zostać zrozumiana, zwłaszcza gdy dotyka spraw wobec których język dawno skapitulował.

Droga powrotna - droga odwrotna

Istotą działań w ośrodkach podobnych do tego, w jakim znalazły się autorki zdjęć, jest próba przywrócenia resocjalizowanych osób społeczeństwu i uczynienia z niech pełnowartościowych członków danej zbiorowości. To sucha i dość paskudnie brzmiąca teoria, w dodatku z góry powątpiewamy w jej skuteczność. Coś podpowiada nam, że potrzeba tu zachowań transgresyjnych, wyłamania się i to radykalnego z wychowawczych schematów. W tym wypadku to właśnie się udało - nie zastanawiano się, jak przywrócić dziewczyny społeczeństwu, lecz w jaki sposób przekonać owo społeczeństwo, by powróciło do tych, od których wcześniej manifestacyjnie się odwróciło. Efekt budzi szacunek, podziw i radość. Ludzie, od których odizolowano podopieczne ośrodka wychowawczego, przychodzą na wystawy, rozmawiają, poznają, czasem może nawet emocjonalnie dyskutują, ale na ten czas zawieszone zostają wszelkie rzeczywiste i mentalne formy izolacji, a komunikacyjne bariery niepostrzeżenie znikają. Do łask przy okazji wraca również język, bo po pokonaniu momentu dialogowej bezwładności znów staje się użyteczny.

Nawet jeśli przyjmiemy, że cały ten tekst lekko trąci utopią, to jest to utopia w takcie weryfikacji i jak dotąd, weryfikacja ta przebiega pozytywnie. Rzecz bowiem w tym, iż człowiek niechętnie poddaje się organizacyjnym strukturom, odgórnemu, zaplanowanemu działaniu i narzuconej z zewnątrz dyscyplinie. Nawet tam, gdzie jego wolność jest z premedytacją ograniczana, szuka choćby minimalnej przestrzeni swobody, szansy na ekspresję bez tabu i politycznej poprawności. Taką szansę daje zawsze sztuka, ale stawia przy tym twarde warunki. Wymaga nieustannego samodoskonalenia się przyszłego artysty, intelektualnej samodyscypliny, emocjonalnej czujności i bezkompromisowości estetycznej. Wszystko to jednak narzucamy sobie z własnej woli i tylko wtedy, gdy nikt nie próbuje krępować.

Bez epilogu

Zaangażowanie w twórczość, pierwsze sukcesy i dowody uznania powodują, że ograniczenia swobody przestają być pierwszoplanową dokuczliwością. Co więcej, odzyskanie pełni wolności także nie będzie pierwszoplanowym wydarzeniem. Umysł, wola i wrażliwość pozostały dzięki sztuce nieskrępowane, a nawet poszerzyły zakres swego oddziaływania. Komunikacja dotąd niemożliwa stała się realnym dialogiem i twórczą wymianą myśli, a wszystko odbyło się z daleka od resocjalizacyjnych schematów i przymusu podporządkowania się regułom współżycia społecznego.

Ta historia, taką należy mieć nadzieję, nie będzie miała swego epilogu, a nieustanne rozwinięcia, bowiem stanowi jawny dowód na ludzką potrzebę tworzenia i kontaktu z drugim człowiekiem przez niezawodne medium sztuki.

Tomasz Gruchot

 

 

Kontakt z redakcją

Fakty Ostrowskie
pl. Rowińskiego 1
63-400 Ostrów Wielkopolski

tel. 62 591 74 49

e-mail:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.