Fakty Ostrowskie TV

Reklama

NIEMIECKA KLAMRA

Kończąc nasz cykl artykułów o miastach związanych z Ostrowem umowami partnerskimi, zawitamy dziś do Delitzsch. I choć wg chronologii zdarzeń to nasz drugi "bliźniak" pojawia się symbolicznie jako ostatni, gdyż jak wiemy, współpraca z włoskim Lecce i kanadyjskim Brantford to tylko historia martwych zapisów. Miasta niemieckie wykazują zdecydowanie większą skłonność do podtrzymywania wzajemnych relacji, i mimo że nie są to zawsze działania w pełni zgodne z zapowiedziami i oczekiwaniami, to jednak trudno zaprzeczyć, że w ogóle mają miejsce.

 

Najpierw armia

Umowa o partnerstwie i pełnej zaufania współpracy między naszymi miastami została oficjalnie podpisana w listopadzie 2000 roku. Ze strony polskiej dokument parafowała ówczesna przewodnicząca Rady Miejskiej, Aleksandra Kierstein oraz prezydent Mirosław Kruszyński. Jednak historia naszych relacji sięgaja jeszcze przynajmniej dwa lata wstecz, kiedy to współpracę na mocy osobnej umowy podjęły: XIX Ośrodek Szkolenia Specjalistów Czołgowych w Ostrowie Wielkopolskim i IV Szkoła Podoficerska Wojsk Lądowych w Delitzsch. Wspólne przedsięwzięcia obu instytucji trwały od roku 1995, a rok 1998 przyniósł jedynie ich ostateczne usankcjonowanie na szczeblu samorządowym. Wzajemne kontakty opierały się głównie na wymianie grup żołnierzy, organizowaniu połączonych ćwiczeń, a także wymianie doświadczeń z zakresu logistyki oraz metodyki szkolenia wojskowego.

Wcześniejsze związki

Mało kto dziś pamięta, że przez blisko ćwierć wieku w XVIII stuleciu związki między Delitzsch a naszym krajem istniały już dzięki unii Elektoratu Saksonii z Polską. Na krótko odnowiono ten sojusz w pierwszych latach wieku XIX, tyle że wtedy - z wiadomych względów - już tylko z Księstwem Warszawskim. Śladów tych czasów nie ma wiele, ale za to jeden znajduje się w miejscu wyjątkowo eksponowanym. Mowa tu o pochodzącym z XVIII wieku dystansowym słupie pocztowym stojącym do dziś w centralnym punkcie miasta - widnieją na nim godła Polski i Saksonii.

Imponująco długa historia

Miasta Saksonii mogą się nierzadko pochwalić starożytnym rodowodem. Delitzsch nie stanowi tu wyjątku. Aktywność cywilizacyjna człowieka na tych terenach przypada wg najnowszych badań już na epokę neolitu, czyli w naszej części Europy oznacza to ok. 5500 lat p.n.e. Pierwsze pisane świadectwa przypadają na rok 1166. Swój rozkwit miasto przeżywa jednak dopiero w XVII i XVIII wieku, kiedy to mieściła się w nim siedziba elektora saskiego. Z tego okresu pochodzi najcenniejszy z zabytków, jakimi pochwalić się może Delitzsch, czyli barokowy zamek z kompleksem ogrodowym.

I chociaż historia miasta może się wydawać imponująco długa, to jednak nie była ona szczególnie burzliwa i nie obfituje w zdarzenia o wyjątkowej doniosłości. Jeśli pominąć najazdy plemion słowiańskich (jeszcze przed oficjalnym założeniem miasta) oraz Szwedów w wojnie trzydziestoletniej, nie działo się tu prawie nic niepokojącego. Nawet II wojna światowa pozostawiła Delitzsch w niemal nienaruszonym stanie. Dzięki temu znakomicie zachowana została do dziś staromiejska zabudowa. Można tam obejrzeć także pozostałości fosy i dawnych murów obronnych, niezwykle efektowne miejskie wieże oraz piętnastowieczny, zbudowany z cegły Kościół pod wezwaniem świętych Piotra i Pawła.

Miasto ogrodów

Mimo że Delitzsch to miasto stosunkowo niewielkie, którego populacja nie przekracza 30 tysięcy mieszkańców, jest miejscem wyjątkowo urokliwym, pełnym zieleni i z ciekawie zaaranżowaną przestrzenią. Oprócz ogrodu okalającego wspomniany wcześniej barokowy zamek, wielką popularnością cieszą się też inne fantastycznie zaprojektowane tereny zielone. To choćby Ogród Różany, bardzo rozległy (bo aż piętnastohektarowy) park miejski, obszary częściowo chronione z oryginalną fauną i florą, a także charakterystyczne tarasy zieleni rozlokowane na pozostałościach dawnych fortyfikacji. Jeśli dodać do tego miejskie zoo oraz znajdujący się w północnej części miasta rezerwat przyrody, to można śmiało w zaliczyć Delitzsch do grona liderów w walce o odbudowę środowiska. Warto bowiem dodać, że przekształcanie miasta w obszar przyjazny naturze trwa nieprzerwanie od ok. 1980 roku, kiedy to wygaszono ostatnią kopalnię.

Inne atrakcje

Przyznać trzeba obiektywnie, że społeczność Delitzsch - jeśli oceniać to po ilości i jakości lokalnych przedsięwzięć - jest wyjątkowo zwarta i zgodna. Przyczynia się to zapewne nie tylko do harmonijnego rozwoju tej niewielkiej miejscowości, ale nade wszystko do intensywnej aktywności jej mieszkańców. To z ich inicjatywy działa w mieście amatorska scena wsparta instytucjonalnie przez miejscową Akademię Teatralną (a pamiętajmy, że mówimy o mieście wielkości Krotoszyna). Ponadto funkcjonują w Delitzsch aż trzy chóry i dwie orkiestry, a co roku pod koniec czerwca organizowany jest tam festiwal rekonstrukcji historycznych (Festiwal Piotra i Pawła), gdzie odtwarzane są sceny batalistyczne z okresu wojny trzydziestoletniej.

Współpraca i kontakty

Ostrów Wielkopolski jest jak dotąd jedynym miastem partnerskim Delitzsch usytuowanym poza granicami Niemiec. I choć z różnych względów nasza współpraca nie jest równie intensywna jak w przypadku Nordhausen, to bezsprzecznie trwa i z obu stron dostrzegalna jest wola jej podtrzymania. Dość powiedzieć, że ostatnia wizyta ostrowskiej delegacji i to na najwyższym szczeblu (obie panie prezydent oraz przewodniczący i wiceprzewodniczący Rady Miejskiej) miała miejsce nie dalej niż na początku października ubiegłego roku. Przyglądano się głównie nowoczesnym przedszkolom i szkołom z myślą o przeszczepieniu niektórych pomysłów na nasz lokalny grunt. Wcześniej, bo w roku 2009 podobnej rangi delegacja reprezentowała Ostrów podczas uroczystości poświęconych rocznicy zjednoczenia Niemiec. Dokładnie miesiąc później, w listopadzie goście z Delitzsch pojawili się z rewizytą i uczestniczyli w obchodach Dnia Niepodległości i w uroczystej sesji Rady Miejskiej.

Wiadomo jednak, że kurtuazyjne wizyty (choć ważne) nie budują realnej współpracy, a od uzgodnień między samorządami do konkretnych przedsięwzięć wiedzie nierzadko daleka i wyboista droga. Dlatego tym bardziej warto wspomnieć o tym, co już się udało poza wspomnianymi wcześniej relacjami na obszarze obronności.

Przyznać trzeba, że najlepiej prezentuje się (jak w większości wypadków) wymiana kulturalna. W czerwcu 2007 roku, w ramach Chóralnych Spotkań Przyjaźni można było wysłuchać w Ostrowie Chóru Męskiego "Schulze-Delitzsch-Mannerchor". W 2012 roku nieodżałowana Alina Janikowska zaprosiła też do Ostrowskiego Centrum Kultury zespół "Nordlichter", który wystąpił w ramach projektu "Zatańczmy razem". Tu niestety urywa się lista spektakularnych i medialnie nagłośnionych dowodów partnerskiej współpracy. Z drugiej jednak strony warto podkreślić, że choć wzajemne kontakty nie imponują ilością przedsięwzięć, to ich jakości niewiele da się zarzucić.

Klamra i suplement

Oba zaprzyjaźnione niemieckie miasta niechaj stanowią mimo wszystko optymistycznie wyglądającą klamrę, która spina naszą opowieść o "bliźniaczych" punktach w Europie i Ameryce. Oczywistym wydaje się fakt, że do partnerstwa nie sposób nikogo przymusić, jeśli chcemy, aby było ono autentyczne, a nie wyłącznie fasadowe. Choćby dlatego nie należy nikogo w tej kwestii poganiać, ani tym bardziej rozliczać.

I jeszcze na koniec drobny suplement. Wiele osób zwracało nam uwagę, że w artykule poświęconym Nordhausen nie uwzględniliśmy kontaktów, jakie miały miejsce od lat 70. XX wieku. Prawdą jest, że skupialiśmy się wyłącznie na historii po roku 1989, ale - rzecz jasna - to drobne uzupełnienie winno się na naszych łamach pojawić.

 Tomasz Gruchot

Kontakt z redakcją

Fakty Ostrowskie
pl. Rowińskiego 1
63-400 Ostrów Wielkopolski

tel. 62 591 74 49

e-mail:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.