Fakty Ostrowskie TV

Reklama

CO SIĘ odwLECCE........ ?

Kontynuując zainicjowany na początku lutego cykl, w którym prezentujemy europejskie miasta związane z Ostrowem umową o partnerstwie, trafiamy dziś do włoskiego Lecce. I choć to gorąca, południowa Italia, nasze wzajemne relacje uległy niemal natychmiastowemu zamrożeniu, zanim w ogóle uzyskały właściwą temperaturę.

Od fascynacji do hibernacji

Geneza tej wyjątkowej w historii miasta umowy partnerskiej wyraźnie wskazuje, że zarówno delegacja włoska, jak i nasi włodarze pod wpływem impulsu i wzajemnej fascynacji zdobyli się na spontaniczny gest, który natychmiast przerodził się w oficjalny międzynarodowy dokument. Jak się okazuje, wspomniana delegacja przebywała w Ostrowie zaledwie cztery dni (od 11. do 14. września 2006 roku) w ramach konferencji Kobieta w realiach współczesności.  Do dziś urzędnicy magistratu wspominają urodę Franceski Mariano, członkini Zarządu Miasta Lecce parafującej umowę w imieniu strony włoskiej. Okazało się jednak, że kobieca zmienność wzięła górę nad uroczystą oprawą tego pamiętnego spotkania. Bo choć Ostrów reprezentował ówczesny prezydent, Jerzy Świątek oraz Przewodniczący Rady Miejskiej, Lech Topolan, a w Sali Kolumnowej Ratusza obecni byli również przedstawiciele naszych niemieckich miast partnerskich, Nordhausen i Delitzsch, to urodziwe Włoszki szybko zapomniały o świeżo usankcjonowanym związku. Do dziś, mimo pozostawania w mocy ustaleń umowy, Lecce nie podjęło współpracy, a oficjalne pisma wysyłane do Włoch na przestrzeni lat również pozostały bez odpowiedzi.

Choć cała historia wygląda odrobinę niepoważnie (i mimowolnie kojarzyć się może ze słynną komedią z 1989 roku, czyli Konsulem Mirosława Borka), nie zmienia to faktu, że nasz - ciągle oficjalny - partner to miasto wyjątkowej urody, które sami Włosi nazywają "Florencją południa".

Laboratorium baroku

Jak większość miast Italii, również Lecce może pochwalić  się starożytnym rodowodem i zabytkami z czasów Imperium Romanum. Za najcenniejsze i najchętniej umieszczane w folderach uchodzą ruiny teatru rzymskiego z I wieku p.n.e. Jednak główną wizytówkę stanowią budowle barokowe o wyjątkowo bogatej i wyszukanej ornamentyce, rzadko spotykane na północy kraju. Niezwykłe bogactwo detali, ich złożona symbolika oraz stylistyczna spójność sprawiają, że zapoczątkowany w XVI, a rozkwitły w XVII stuleciu barok prezentuje się w Lecce modelowo, przyciągając do miasta znawców i miłośników architektury z całego świata. Fasady najważniejszych kościołów: Santa Croce, San Matteo i San Giovanni Battista olśniewają i onieśmielają, a wg znawców należą do najefektowniejszych przykładów budownictwa sakralnego w całych Włoszech. Nie mniej atrakcyjnie prezentuje się starówka, która swój wizerunek zawdzięcza również siedemnastowiecznym rzeźbiarzom i architektom.

Plaże dla wymagających

Lecce to absolutnie skrajne południe Italii, czyli Półwysep Salentyński (popularnie nazywany obcasem). Nie dziwi więc, że klimat wyjątkowo sprzyja tam letniemu wypoczynkowi. Bliskość piaszczystych plaż i ciepłych wód Adriatyku byłyby zapewne silną pokusą także dla turystów z Polski, gdyby nie odległość - w tym wypadku bliska dwóm tysiącom kilometrów. Jeśli jednak ktoś zdecydowałby się na taką wyprawę, Lecce wynagrodzi mu to nie tylko gwarancjami meteorologicznymi, ale również świetną infrastrukturą i względnie przystępną ofertą cenową, (zwłaszcza w porównaniu z północnymi regionami Włoch). Do tego plaże z pewnością nie będą zatłoczone, a malownicze otoczenie powinno zaspokoić nawet najbardziej wymagających turystów.

Gospodarcze iluzje

Mimo że populacja Lecce to około 80 000 mieszkańców, czyli podobnie jak w przypadku Ostrowa (powierzchniowo włoskie miasto jest czterokrotnie większe), zupełnie inaczej kształtuje się tam struktura zatrudnienia. Jeśli nawet pominąć branżę turystyczną, to i tak gałęzie gospodarki rozwijające się na południu Włoch trudno porównywać z tym, co zaobserwować możemy w Ostrowie. Znakiem rozpoznawczym Leccce był przez długie lata wydobywany tam wapień, który dzięki swym niepowtarzalnym właściwościom okazał się cenionym budulcem i materiałem rzeźbiarskim. Dziś równym zainteresowaniem cieszy się miejscowa ceramika oraz - tradycyjnie dla tej części Europy - wino i oliwa z oliwek.

Kiedy więc ówczesny Prezydent Ostrowa stwierdził, iż wierzy, że zapisy umowy partnerskiej uda się przełożyć także na konkretną współpracę gospodarczą, był to przykład wyjątkowego municypalnego optymizmu. Chyba tylko reaktywacja Ostrowinu dawałaby cień szansy i wątły punkt zaczepienia dla stworzenia wzajemnych relacji ekonomicznych między naszymi miastami.

Równy entuzjazm prezentowała zresztą Francesca Mariano, której wpis, do Złotej Księgi Miasta także okazał się z perspektywy czasu rodzajem fantastyki samorządowej. Gorące pozdrowienia dla naszych współmieszkańców Europy - pisała wówczas członkini Zarządu Miasta Lecce - w nadziei na wspólne przebycie długiej i konstruktywnej drogi. Nadzieje okazały się jednak złudzeniami, choć - co obiektywnie trzeba przyznać - niezwykle kunsztownie oprawionymi.

Wspomnienia i szanse

O ile wszyscy, którzy pamiętają wizytę włoskiej delegacji, przyznają się do miłych wspomnień związanych jej pobytem, o tyle otwarcie stwierdzają, że sama umowa podpisana została trochę z zaskoczenia, bez pieczołowicie przeprowadzonego rozpoznania szans i możliwości dalszej współpracy. Ostrów dołączył do bogatej kolekcji "bliźniaków" Lecce (to w sumie 10 miast, z czego dwa stanowią również włoskie Palermo i Werona) i jak dotąd niewiele z tego faktu wynika. Czy zatem warto podtrzymywać takie iluzoryczne partnerstwo? Czy może sensowniej byłoby rozwiązać umowę i poszukać miasta bardziej skorego do realnej współpracy? Prawdopodobnie nie ma jednoznacznie dobrej odpowiedzi na tak postawione pytania. Być może nasze zahibernowane relacje z władzami Lecce trafią kiedyś na swój dziejowy moment i partnerstwo odrodzi się równie nagle i spontanicznie jak się narodziło. Dziś, w dobie swobodnych podróży po Europie nawiązują się przecież nierzadko więzi na przeróżnych obszarach, począwszy od sztuki, a skończywszy na elementarnej wymianie handlowej. Stan hibernacji ? jak dotąd - wydaje się względnie wygodny, bo do niczego nie zobowiązuje, a jednocześnie niczego nie wyklucza. Otwarcie na przyszłość nie musi być przecież krzykliwym zaproszeniem, może oznaczać spokojne oczekiwanie na dogodny moment czy odpowiednich ludzi, którzy po obu stronach wykazaliby jednakową wolę i pasję działania.

Lecce to bez wątpienia miasto piękne (o urodzie mieszkanek do dziś mówią miejscy urzędnicy), więc może przynajmniej, oglądając zdjęcia tamtejszych zabytków i najbardziej urokliwych zakątków, pobierzemy wstępną lekcję dobrego smaku, który ciągle jeszcze w wielu punktach Ostrowa jest dramatycznie pilnie poszukiwany. A chociaż trudno to będzie nazwać formą partnerskiej współpracy, to estetycznych inspiracji włoskimi miastami z pewnością nie będziemy się wstydzić.

 Tomasz Gruchot

 

Kontakt z redakcją

Fakty Ostrowskie
pl. Rowińskiego 1
63-400 Ostrów Wielkopolski

tel. 62 591 74 49

e-mail:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.