Fakty Ostrowskie TV

Reklama

NIEWYGODNE FAKTY

LEDÓCHOWSKI INTERNATIONAL

Daje się ostatnio zauważyć w Ostrowie chlubną tendencję do demitologizowania lokalnej historii. Co przy tej okazji warto podkreślić, nie czynią tego pasjonaci-amatorzy, lecz kompetentni naukowcy z uznanym dorobkiem i ugruntowaną pozycją w świecie akademickim. Nadaje to ich wystąpieniom ten stopień wiarygodności, któremu na szczęście nie mogą już zaszkodzić prowincjonalne zapędy mitotwórcze.

Po spektakularnym obaleniu tzw. "Republiki Ostrowskiej" przez profesora Jerzego Pietrzaka przyszedł czas na oczyszczenie historii wokół postaci kardynała Mieczysława Ledóchowskiego, który - z racji osadzenia przez władze pruskie w ostrowskim więzieniu - stał się niemal automatycznie inspiracją dla lokalnych hiperboliczno-patriotycznych opowieści. Tym razem za arenę zmagań nauki z faktami i legendą posłużyło Muzeum Miasta Ostrowa Wielkopolskiego, gdzie 03. lutego zaprezentowano wystawę pt. Prymas niezłomny, poprzedzoną okolicznościowym wykładem profesora Przemysława Matusika z Instytutu Historii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.

RABUNKOWA EKSPLOATACJA TRADYCJI

Gdyby spojrzeć na okres okołobożonarodzeniowy z odpowiedniego dystansu i bez emocjonalnego zaangażowania, okaże się niechybnie, że to, co niemal odruchowo nazywamy magią świąt, jest w rzeczywistości zbiorową iluzją mającą na celu m. in. zamaskowanie naszych absurdalnych zachowań konsumenckich, uodpornienie na eksplodujący dokoła kicz i wzmożony popyt na tandetę. Bo kiedy handel i określony sektor usług notują rekordowe obroty, a produkt krajowy brutto skokowo wzrasta, cała kulturowa wartość świąt zostaje sprowadzona do roli wygodnego punktu odniesienia dla kampanii reklamowych i marketingowych strategii.

 

Mitomania po ostrowsku

Medal "Republiki Ostrowskiej", Rondo "Republiki Ostrowskiej", bieg "Republiki Ostrowskiej", a nawet poświęcona jej pamiątkowa tablica - całkiem sporo jak na historyczną fikcję, której próżno szukać w poważnych materiałach źródłowych. Kto wie, czy wykład profesora Jerzego Pietrzaka obalający lokalny mit nie pojawił się w ostatniej chwili, by uratować nas przed popadnięciem w ostateczną śmieszność?

 Mitomani i ich fani

Lokalne społeczności mają to do siebie, że łatwo angażują się emocjonalnie we wszystko, co może je dowartościować, przenieść z marginesu historii na główne stronice dziejów i przekuć prowincjonalne kompleksy w dumę z tzw. małej ojczyzny. Często pragnienie tego rodzaju usypia czujność, sprawia, że stajemy się ofiarami czyjejś mitotwórczej pasji, która w połączeniu ze skłonnością do terytorialnej megalomanii prezentuje się dla zewnętrznego obserwatora cokolwiek groteskowo.

 Można przypuszczać, że niemal każda zbiorowość ma w swej historii taki wstydliwy mitomański epizod, ale zazwyczaj społeczna szkodliwość tego faktu bywa znikoma. Gorzej, gdy lokalny mit utrwala się w zbiorowej świadomości jako fakt historyczny i zostaje w tym kształcie przekazany kolejnym pokoleniom niczym rozdział świętej księgi. Obrasta wówczas dodatkowo w bezmyślny ceremoniał, który powtarza się bezrefleksyjnie, choć z honorami.

Nie trzeba nikomu dziś chyba wyjaśniać, że takowe sytuacje rodzą się zwykle na gruncie anachronicznie pojmowanego lokalnego patriotyzmu, który odrywa się od faktów, a skupia na upraszczającej symbolice, bo ta odwołuje się do emocji i daje większy poklask. Tym sposobem mitotwórcy zjednują sobie wyznawców, a nasz zaściankowy mit tężeje i pręży małoojczyźniane muskuły.

Podkategorie

Kontakt z redakcją

Fakty Ostrowskie
pl. Rowińskiego 1
63-400 Ostrów Wielkopolski

tel. 62 591 74 49

e-mail:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.