Fakty Ostrowskie TV

Reklama

Piotr Jaśkowiak NIEŚMIERTELNIK

Śmierć jako pierwsza usłyszała grzmot, który rozbrzmiał pośród cmentarnej ciszy Elizjum. Przechadzała się wówczas pośród błądzących tam zjaw, będąc równocześnie przy łożu pewnego umierającego satanisty, a także towarzysząc kilkuset innym agoniom w najróżniejszych punktach czasoprzestrzeni. Basowy pomruk oderwał ją od obowiązków, w wyniku czego satanista natychmiast poczuł się lepiej, zmienił swoje życie, a Śmierć spotkał wiele lat później, przy zupełnie innej okazji.

 

            Duchy i mary zareagowały na niecodzienny dźwięk w sposób dla siebie zwyczajny: nie przerywając żałosnych jęków i bezcelowej wędrówki po Zaświatach. 

            (Trzeba tu nadmienić, że dźwięki na Polach Elizejskich nie przypominają znanych nam dźwięków i są zjawiskiem raczej pozazmysłowym niż falą fizyczną - zresztą zmysły i jakakolwiek fizyka nie mają w Elizjum żadnego zastosowania). 

            Nie ma grzmotu bez burzy, stwierdziła filozoficznie Śmierć. A ponieważ zdarzenia meteorologiczne były w Elizjum anomalią, przyjrzała się krytycznie ostrzu kosy i wbiła puste oczodoły w mgłę, która spowijała cały Hades. Czekała.

            Z mgły wyłoniła się postać, odmienna od wszystkich, które zaludniały Zaświaty - jasna i świetlista. Śmierć cofnęła się o krok, miarkując, że nie ma do czynienia ze zwykłą marą. Że stoi naprzeciwko samej kwintesencji życia, tak jak ona była samą istotą zgonu.

            Postać niemal od niechcenia zamachnęła się, tak że Śmierć ledwo zdołała umknąć - w sposób zupełnie nielicujący z jej pozycją i funkcją. 

            Rozgorzała walka, a choć Śmierć prędko zmiarkowała, że nie może mierzyć się z nieznajomym, desperacko młóciła kosą, ustępując wszakże pola. W końcu silny cios posłał Kostuchę na metaforyczne deski Elizjum.

            Błądzące po Zaświatach duchy znieruchomiały, a potem razem z jaśniejącym intruzem poczęły rozmywać się i zanikać, wyciekać przez wyłom powstały w metafizycznej osnowie Pól Elizejskich.

            Postać przeszła przez Pola, niemal ich nie zauważając; nie zwracając także uwagi na starcie ze Śmiercią. Ot, intruz wpadł, zwyciężył i pomknął dalej, pozostawiając promienną poświatę.  

            Śmierć kłapnęła szczękami, ale nic nie mogła poradzić. W kilka chwil Elizjum wyludniło się. Ani się obejrzała, Kostucha stała sama pośrodku nieskończenie rozległych i nieskończenie pustych zaświatów.

            Nagle zobaczyła, że coś jednak pozostało. Podniosła z ziemi niewielki przedmiot. Błysnął metal, brzęknął łańcuszek, przewijając się pomiędzy kostkami palców. To było coś jakby nieśmiertelnik. A na nim imię: Jeszua Ha-Nocri.   

 

Kontakt z redakcją

Fakty Ostrowskie
pl. Rowińskiego 1
63-400 Ostrów Wielkopolski

tel. 62 591 74 49

e-mail:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.