Fakty Ostrowskie TV

Reklama

INTERESUJĄ MNIE RÓŻNE PUNKTY WIDZENIA

Spotkanie z Agnieszką Holland  

Już po raz drugi w ramach ostrowskiego festiwalu filmowego publiczność miała okazję spotkać się z jedną z czołowych postaci światowej kinematografii - Agnieszką Holland. Uznana reżyserka  gościła na ostrowskim wydarzeniu trzy lata temu. Opowiadała wówczas głównie o swoim filmie W Ciemności. Tak jak przed trzema laty - także i tym razem - zainteresowanie spotkaniem było spore, o czym świadczyła wypełniona po brzegi sala OCK, owacje na stojąco oraz liczne pytania do autorki. Wielki talent, skromność, otwartość i inteligentny dowcip - tym po raz kolejny artystka zjednała sobie widownię. Rozmowę poprzedziła projekcja filmu Droga do mistrzostwa Bartosza Konopki, interesującego projektu na styku dokumentu i fabuły. Holland była jedną z jego bohaterek, a także konsultantem artystycznym w pracy nad scenariuszem.

Wieczór rozpoczęła opowieść o przygodzie z serialem House of Cards, przy którym Agnieszka Holland miała okazję pracować, reżyserując dwa odcinki: Spotkanie ze wspaniałymi aktorami - to była główna motywacja, dla której zależało mi, żeby to zrobić. Do pracy nad tym serialem zapraszają znanych reżyserów filmowych, więc jest to dla mnie jakieś wyróżnienie i uhonorowanie. Sama praca jest dość standardowa, ale tylko troszeczkę można odcisnąć swoje autorskie piętno. Nie mogło oczywiście zabraknąć pytania o współpracę z wielką gwiazdą amerykańskiego kina, odtwórcą roli Francisa Underwooda: Kevin Spacey jest szalenie zawodowy i przygotowany zupełnie niebywale. O tej roli i o tym,  jak powinien być pisany i rozwijać się ten serial wie już bardzo dużo, jest autorytetem i do niego najpierw trafiała każda nowa wersja scenariusza, bo twórcy bardzo szanują jego punkt widzenia. Zawsze znał tekst na blachę (w Polsce może się z nim równać tylko Jerzy Radziwiłowicz pod tym względem), nigdy nie spóźnił się na plan nawet o minutę. Biorąc pod uwagę te aspekty, to pracuje się z nim bardzo łatwo. W związku z tym, że ma takie duże poczucie własnej profesjonalności i wartości, to w momencie kiedy nie akceptuje reżysera albo kiedy się z nim nie zgadza, to może być nieprzyjemny - raz mi się to z nim zdarzyło. Na początku wyczułam w nim pewną nieufność, bo pojawił się ktoś nowy, kobieta, na dodatek z Polski. Jego podejście zmieniło się w momencie, kiedy robiliśmy bardzo trudną psychologicznie scenę i dałam mu jakąś dobrą uwagę. To tak zwykle bywa, zwłaszcza w przypadku seriali, gdy reżyserzy zmieniają się nieustannie. Aktorzy mają wtedy naprawdę trudno. Jest to na pewno dla nich spory wysiłek, bo muszą zawierzyć kolejnej osobie.

Jednym z głównych wątków, które pojawiły się podczas rozmowy było również najnowsze dzieło Agnieszki Holland, czyli Pokot na podstawie powieści Olgi Tokarczuk Prowadź swój pług przez kości umarłych, które swoją premierę będzie miało na początku przyszłego roku. Artystka opowiedziała m. in. o tym, dlaczego zdecydowała się na tę książkę i co sprawiło, że ten tekst wydał  jej się niezwykle filmowy. Ja w ogóle lubię Olgę Tokarczuk i jej literaturę. Myślę, że jest ona świetną pisarką, zwłaszcza opowiadań i niektóre jej utwory są po prostu gotowym scenariuszem. Dlatego też byłam pewna, że ten tekst będzie łatwy do zaadaptowania, co okazało się błędem. Męczyłyśmy się nad scenariuszem obie bardzo długo, szło to jak po grudzie, potem sam montaż zabrał też bardzo dużo czasu. Ciągle szukałam tej najlepszej formy i nie wiem, czy ją znalazłam, ale w pewnym momencie trzeba sobie powiedzieć, że tak - to już jest ta optymalna forma. Wydaje mi się, że ten film nie jest podobny do niczego, co znam i wcześniej zrobiłam. Ci bohaterowie i bohaterka też nie są jak typowe postaci z filmów, które oglądamy. Od dawna nie miałam takiego wyzwania, zrozumiałam, że trochę za długo robię takie rzeczy, które przychodzą mi stosunkowo łatwo i wiem jak je zrobić, a w przypadku  tego filmu - tego nie wiedziałam. O czym jest dla mnie ta książka? Myślę, że jest ona o buncie, rozpaczy, ale jest bardzo niejednoznaczna. W jakimś sensie jest amoralna. Jeśli chodzi o gatunek, to "Pokot" ciężko określić, powiedziałabym, że jest to międzygatunek. Gdy mnie o to pytają, to mówię zazwyczaj, że jest to ekologiczno-feministyczno-anarchistyczny kryminał z elementami czarnej komedii i dramatu psychologicznego - żartowała reżyserka.

Podczas spotkania padły również pytania o starsze dzieła. Holland opowiedziała m. in. o kulisach pracy nad Całkowitym zaćmieniem (1995). Jak można się było dowiedzieć, historię tę początkowo miał nakręcić Volker Schlöndorff. Rimbauda miał zagrać River Phoenix, a Paula Verlaine'a John Malkovich. Okoliczności zmusiły reżysera do wycofania się z tego projektu. Następnie filmowa historia trafiła do Holland, która zaproponowała rolę młodziutkiemu Leonardo DiCaprio, wysyłając mu t-shirt z podobizną Rimbauda: Koszulka pasowała, więc zgodził się - żartowała artystka. Malkovich w obawie, że młody niezwykle utalentowany aktor mógłby przyciągnąć całą uwagę, zrezygnował z projektu. Wtedy rolę Verlaine?a przyjął  David Thewlis. Kinomani korzystali z okazji, by zapytać autorkę o wiele jej znanych projektów i o to, jak postrzega je z perspektywy czasu. Czy niektóre tytuły nie wydają jej się zbyt doraźną wypowiedzią, by bez uszczerbku przetrwały próbę czasu? Reżyserka odpowiedziała na to pytanie na przykładzie głośnego filmu Zabić księdza (1988). Myślę, że ten obraz nie jest doraźny, on mówi nie tylko o złu, ale jeżeli się abstrahuje od tego politycznego kontekstu, to on mówi właśnie o pokusie dobra. Sam koncept tego opowiadania, że jest ono z punktu widzenia ubeka  (co oburzyło zresztą część polskich widzów) wydaje mi się nośny, ponieważ bardzo trudno jest pokazać dobro w filmie. Pokazać dobro poprzez zło i poprzez to, że jest jakaś pokusa i chęć zniszczenia tego dobra - to według mnie jest ciekawe i ma właśnie uniwersalny wymiar. Stawia pytania na temat natury ludzkiej, jakim wyzwaniem jest dla człowieka dobro. Dlatego też uważam, że nie ma on w sobie tej doraźności. Niezależnie od tego, że był to film trudny do zrobienia, bo trzeba było odtworzyć pewną polską rzeczywistość w zupełnie innych warunkach i robienie filmu po angielsku, gdy historia jest tak głęboko zanurzona w określonej rzeczywistości - to od razu teatralizuje film, to myślę, że właśnie dzięki temu wszystkiemu ta opowieść stała się bardziej moralitetem niż filmem stricte politycznym.

Publiczność była ciekawa, skąd artystka bierze swoją odwagę, zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym. W swoich dziełach podejmuje bowiem często tematy uważane powszechnie za kontrowersyjne, a jej życiorys świadczy o tym, że nigdy nie bała się wyzwań i podejmowała ryzyko: Wiem, że odwaga ma swoje granice i też poznałam te swoje limity. W związku z tym nie ma we mnie jakiejś pychy, że zawsze dam radę i że zawsze będę miała odwagę robić to, co jest ryzykowne. Myślę, że w moim przypadku odwaga bierze się z ciekawości, mnie po prostu ciekawi, co będzie, zarówno w życiu, jak i  w pracy nad filmem. Dla mnie nie ma czegoś takiego jak kontrowersyjność, jak coś jest kontrowersyjne - to dobrze, bo to znaczy, że pokazujemy, że rzeczy są złożone, że świat i ludzie są skomplikowani, że na wszystko można popatrzeć z różnego punktu widzenia. Te różne punkty widzenia mnie interesują. Jestem człowiekiem, który ma dość wyraziste poglądy, ale jednocześnie nie chciałabym narzucać moich poglądów jako twórca. To znaczy - chciałaby uruchamiać wyobraźnię i dawać widzom  jakiś rodzaj przeżycia, doświadczenia. Żeby ludzie spotkali się w filmie z czymś, czego nie próbowali, ale czują, że coś podobnego w nich jest. Mam tu na myśli eksplorowanie różnych możliwości i wariantów ludzkich losów i wyborów. 

Na zakończenie kinomani mogli dowiedzieć się, jakich współczesnych autorów filmowych najbardziej ceni Agnieszka Holland: Zawsze czekam na filmy takich twórców jak: Michael Haneke, Andriej Zwiagincew, bracia Coen, Jim Jarmusch, Paul Thomas Anderson. Z polskich reżyserów przyglądam się i najbardziej interesujący są dla mnie: Wojciech Smarzowski, Leszek Dawid, Małgorzata Szumowska, Paweł Pawlikowski, Agnieszka Smoczyńska i pewnie jeszcze kilka innych nazwisk. Za spotkanie widownia podziękowała artystce owacjami na stojąco. Jeszcze długo po jego zakończeniu reżyserka chętnie rozmawiała z uczestnikami, rozdawała autografy i pozowała do wspólnych zdjęć.

 

Barbara Matuszczak

 

Kontakt z redakcją

Fakty Ostrowskie
pl. Rowińskiego 1
63-400 Ostrów Wielkopolski

tel. 62 591 74 49

e-mail:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.