Fakty Ostrowskie TV

Reklama

NOC W CIENIU FESTIWALU

Szczęściem dla jednych, a przekleństwem dla drugich bywa fakt, że ostrowskie życie kulturalne to mnogość imprez i wyjątkowo zróżnicowana oferta. Dlatego też łatwo zagubić się w tym labiryncie zdarzeń potencjalnym odbiorcom i równie łatwo samym zdarzeniom zniknąć pod lawiną kolejnych przedsięwzięć absorbujących publiczność kulturalną.

Na taki los wydawała się być skazana tegoroczna Noc w teatrze, jako że następowała tuż przed Ogólnopolskim Festiwalem Teatrów Niezależnych i w trakcie Kaliskich Spotkań Teatralnych. Na szczęście ciągle jeszcze zdarza się tak, że przedsięwzięcia pozbawione szans na sukces, niespodziewanie go odnoszą albo przynajmniej budzą nadzieję, że nastąpi to w przewidywalnej przyszłości.

Gorąca surówka

Większość przedstawień zaprezentowanych przez grupy teatralne działające przy Ostrowskim Centrum Kultury i Młodzieżowym Domu Kultury było produkcjami świeżymi, dopiero szlifowanymi i kontakt z publicznością był dla młodych wykonawców tak naprawdę kolejną próbą przed finalnym domknięciem spektaklu jako całości (wyjątek stanowił tu jedynie Shelter Teatru Tańca "Stworzenia"). Konfrontacja z widownią nie tylko obnaża w takich wypadkach słabości poszczególnych przedstawień i elementy wymagające dopracowania, ale dokonuje również pozytywnej weryfikacji tych fragmentów, na które publika reaguje w sposób zgodny z reżyserskimi założeniami.

Ważniejszym jednak wydaje się tu coś zupełnie innego. Nawet jeśli dostrzeżemy u młodych adeptów sceny braki warsztatowe (niekiedy nawet brak talentu), to nie możemy odmówić im emocjonalnego zaangażowania i próby uzyskania maksymalnej szczerości przekazu. Przy wszystkich mankamentach charakterystycznych dla "surowych" przedstawień, nie sposób było zignorować faktu, że tętnią one autentyczną energią, która szuka ujścia w teatralnej ekspresji.

Jeśli przyjąć, że dojrzałość sceniczna pojawia się wówczas, gdy aktor uświadamia sobie, jak niewiele wyraża z tego, co autentycznie odczuwa, to można liczyć, że występ przed ostrowską publicznością będzie dla wielu bardzo mobilizujący.

Zawodowcy na granicy zawodu

O ile młodzieżowym grupom teatralnym, mimo warsztatowych niedostatków, trudno zarzucić brak szczerości, o tyle z zawodowymi aktorami problem często bywa odwrotny. Wypracowany przez lata warsztat powoduje, że przedstawienie, choć profesjonalnie odegrane, pozostaje niewiarygodne, chłodne, niebudzące emocji u widzów i samych uczestników spektaklu. Takie właśnie wrażenie można było odnieść, oglądając Procę wg Nikołaja Kolady w wykonaniu artystów Teatru SCENA PREZENTACJE. Niby wszystko było tam na swoim miejscu, niby poprawnie zagrane i zainscenizowane, ale jakoś mało przekonujące, pokazane jakby od niechcenia. Dało się również słyszeć opinie, że tekst podano w sposób tak wyraźnie sygnalizowany, że zakończenie praktycznie już w połowie było łatwo przewidywalne. Sytuacji nie ratował też, znany ostatnio głównie ze szklanego ekranu, Bartosz Opania, który wpadł w tak jednostajną i powtarzalną melodię wypowiadanych przez siebie kwestii, że pod koniec spektaklu było to wręcz irytujące.

Dylematy widza

Widz musi sobie w podobnej sytuacji odpowiedzieć na pytanie, czy woli szczerość (bardziej sugerowaną niż wyrażoną) amatorskiego teatru czy spektakl nawet nie tyle odegrany profesjonalnie, co raczej profesjonalnie odtworzony, bo autentycznego zaangażowania będzie tam jak na lekarstwo. Logika ma w takim wypadku swój moment zawahania, ale sympatia odbiorcy kieruje się zwykle ku temu, co ma szansę rozwoju, a odwraca od wszystkiego, co tkwi w zastoju wypranym z wiarygodności.

 Tomasz Gruchot

Kontakt z redakcją

Fakty Ostrowskie
pl. Rowińskiego 1
63-400 Ostrów Wielkopolski

tel. 62 591 74 49

e-mail:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.