Fakty Ostrowskie TV

Reklama

PEREGRYNACJA CIAŁA (o wystawie prac Jakuba Godziszewskiego w Galerii Sztuki Współczesnej)

Odkąd Protagoras ogłosił, że człowiek jest miarą wszechrzeczy, a Witruwiusz (wsparty po latach grafiką Leonarda da Vinci) potwierdził tę tezę, utrwalając  najważniejszy z kanonów piękna w kulturze Zachodu, ciało nie przestaje być dla sztuki przedmiotem adoracji. I choć w zasadzie wykorzystano już dawno paletę możliwości związanych ze studium cielesności, to co jakiś czas pojawia się nieodparta potrzeba odświeżonego spojrzenia na człowieka jako wzorzec estetyczny, który na przestrzeni stuleci został silnie naznaczony intelektualnie i skupia w sobie coraz bardziej skondensowany ładunek semantyczny.

 Epoki uwielbienia

Wiele można by napisać o rozsianych po czasie i przestrzeni punktach odniesienia dla zaprezentowanych na wystawie obrazów. Oprócz czytelnych aluzji do wzorców starożytnych i renesansowych oraz mistrzów secesji, znajdziemy tam również ślady tyleż zachwycającej co groźnej symetrii rodem z dzieł i koncepcji Williama Blake'a, specyficzną celebrację skupionej w ciele energii, jaką proponował Egon Schiele czy później Lucian Freud, nie ominą nas też wątki orientalne, ale przesączone przez europejską estetykę. Sam autor zapewne wskazałby jeszcze niejeden kierunek swych poszukiwań i wiele obiektów twórczej fascynacji; rzecz jednak nie w tym, by dokonywać tu kulturowej wiwisekcji. Znacznie ważniejsza wydaje się celowość tak wyraźnego wskazywania na źródła inspiracji.

Kult cielesności nigdy tak naprawdę w sztuce nie zanika, zdarza się jedynie, że zostaje na czas jakiś wypchnięty z pierwszego planu i umieszczony w głębokim tle. Skutkiem tej ciągłości będą estetyczne stygmaty, którymi każda z epok pragnie naznaczyć wzorzec i przypisać sobie autorstwo. Współczesny artysta nie może tego faktu zignorować. Przeciwnie, winien uwzględnić tę wielokrotną stygmatyzację i wprowadzić we współczesność tak, aby ślady minionych wieków komponowały się ze sobą i epoką w której dzieło powstaje.

Jakub Godziszewski nie dość, że wydaje się w pełni świadom wszystkich tych zależności (w gruncie rzeczy znacznie bardziej skomplikowanych, niż wynikałoby to z tak szkicowego opisu), to dodatkowo podejmuje wyzwanie stworzenia współczesnej wizji adoracji ciała, bo czas po temu wydaje się sprzyjający. Dodajmy, że nie chodzi tu wyłącznie o prosty zachwyt nad pięknem, ale również, a może przede wszystkim o świadectwo tego, jak kult cielesności wygląda w naszym stuleciu, jak modeluje go kultura popularna i jak oddziałuje na nasze postrzeganie świata.

Teatralizacja i idealizacja

Większość obrazów Jakuba Godziszewskiego, jakie możemy podziwiać na wystawie to swoista, autorska próba diagnozy i artystycznego ratunku dla ciała, którego uproszczona idealizacja doprowadziła do spospolitowania, a w miejsce adoracji wprowadziła banalną teatralizację postaw, min i gestów. Jeśli taki ma być stygmat pozostawiony na modelu cielesności przez XXI wiek, to pojawia się realna groźba odcięcia tej sfery doświadczenia od obszaru oddziaływania sztuki.

Ratunek, jaki proponuje ostrowski artysta, to przeniesienie zabiegów idealizacyjnych i wspomnianej teatralizacji na powrót do sfery działań twórczych, wyrwanie ich z komiksowych unifikacji i połączenie poprzez analogię z podobnymi sytuacjami z przeszłości (stąd być może tak silna obecność secesyjnych inspiracji). Przyznać trzeba, że jest to nie tylko przedsięwzięcie możliwe, ale również - co arcywyraźnie pokazuje wystawa - niezwykle atrakcyjne artystycznie, dające twórcy poczucie wpisania się w odwieczny proces obrony piękna przed desakralizacją.

Niby sacrum, a jednak profanum

Nie jest tajemnicą, że kult ciała objawiał się również w sztuce sakralnej, nawet jeśli od czasu do czasu artyści natrafiali na opór w sferze obyczajowej. Biblijni bohaterowie uwiecznieni na obrazach, freskach i utrwaleni w rzeźbach zawsze odpowiadali obowiązującym w danej epoce kanonom piękna i to spełniając pod tym względem najwyższe standardy.

Tym bardziej dziwić może fakt, że praca Jakuba Godziszewskiego Złożenie do grobu (zauważamy ją zresztą natychmiast po przekroczeniu progu galerii) jako zbyt odważnie prezentująca ciało, nie została dopuszczona do wystawy Droga Miłosierdzia. Droga krzyżowa ostrowskich środowisk twórczych organizowanej w ostrowskiej konkatedrze. Śmieszne to i straszne zarazem, bo pokazujące, jak bardzo można nie rozumieć sztuki i jak zdeprawowaną trzeba mieć wyobraźnię, by zdobyć się na tego rodzaju cenzorską kompromitację. Szczęśliwie miejscowi decydenci (kimkolwiek są) nie mają wpływu na wystrój innych świątyń, zatem Kaplica Sykstyńska może czuć się bezpieczna.

W czasach, gdy zacierają się granice (gdzieniegdzie od dawna już o nich zapomniano) między sferą sacrum i profanum, droga ku duchowemu przeżyciu wiedzie przez piękno, a to nie podlega prymitywnym ograniczeniom narzucanym przez domorosłych ekspertów.

Na aktualnej wystawie w Galerii Sztuki Współczesnej na szczęście piękna nie zabraknie, tym bardziej, że nikt nie stawia mu tamy.

 Tomasz Gruchot

Kontakt z redakcją

Fakty Ostrowskie
pl. Rowińskiego 1
63-400 Ostrów Wielkopolski

tel. 62 591 74 49

e-mail:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.