Fakty Ostrowskie TV

Reklama

CZESŁAW WOŚ - SZTUKA OCZYSZCZONYCH PRZESTRZENI

Ostrów ma szczęście do pasjonatów, którzy dzięki swoim fascynacjom i talentowi potrafią stworzyć jakość przekształcającą się z czasem w międzynarodową markę. Jedyne niebezpieczeństwo takiej sytuacji polega na tym, że podobnego rodzaju sukces staje się niekiedy upraszczającym emblematem osoby z nim kojarzonej i na długo pozostawia w cieniu inne jej działania.

Powyższa uwaga w dużym stopniu odnosi się do jednego z najważniejszych ostrowskich plastyków, Czesława Wosia. O ile nie mamy tu do czynienia z problemem rozpoznawalności w środowisku artystycznym, o tyle w odbiorze powszechnym skojarzenia (jeśli  w ogóle się pojawiają) są przeważnie jednostronne. Dla większości ostrowian pozostaje przede wszystkim organizatorem Międzynarodowego Biennale Małej Formy Graficznej i Ekslibrisu, które to wspólnie z żoną, Bożeną uczynił jedną z ważniejszych tego typu wystaw w Europie. Kilkadziesiąt osób pamięta również, że sam jest twórcą wyjątkowej urody ekslibrisów, a jeszcze mniejsza grupa zna i docenia go jako grafika, którego prace znajdują się w kolekcjach na całym świecie.

 

Wyprawy poza portrety miejsc

Okazją do przypomnienia twórczości Czesława Wosia jest wydany w ubiegłym roku przez Kaliskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk album z grafikami portretującymi najstarsze polskie miasto. Nie jest to, rzecz jasna, jedyny taki przypadek w bogatym dorobku artysty. Doszukamy się w całkiem niedalekiej przeszłości podobnych zbiorów związanych z Ostrowem i najciekawszymi miejscami zdobiącymi jego okolice. Swoje graficzne archiwum zawdzięczają również Czesławowi Wosiowi m. in. Przygodzice, Grabów, Sieroszewice, a nawet odległy Zamość. Lista miejsc i obiektów, gdyby zaprezentować ją z detaliczną skrupulatnością, byłaby tyleż imponująca, co nieznośnie długa. Pamiętać wszakże należy, że nie chodzi tu jedynie o swoistą graficzną kronikę regionu, zachwyt nad obiektami architektonicznymi czy artystycznie dopracowaną wizytówkę miasta.

Każdy, kto miał okazję przyjrzeć się tym pracom, z pewnością zauważył, że z wyjątkową gracją i subtelnością wykraczają one poza iluzję realizmu. Stają się rodzajem rentgenowskich fotografii miejsc, które odarte zostały z wszechobecnej pstrokacizny po to, by ukazać swój szkielet, swoje bazowe piękno, które jakże często ginie w kontekście urbanistycznego chaosu czy w zderzeniu z nowymi, wyjątkowo ekspansywnymi elementami krajobrazu. Artysta z lubością wyrywa portretowane miejsce lub obiekt z otoczenia, a może ściślej, oczyszcza owo otoczenie z elementów plastycznie niespójnych, by w pełni wydobyć to, co ulega rozproszeniu w mnogości zbędnych detali. Grafiki Czesława Wosia odkrywają na nowo bryły budynków, wydobywają urodę i znaczenie architektonicznych detali zanim zostaną pochłonięte przez cywilizacyjną dżunglę. To również - a może przede wszystkim - próba dotarcia do pierwotnej idei, która stała za projektami pałaców, kościołów czy nawet wybranych obiektów użyteczności publicznej. W pewnym momencie przecież przestaje być istotne, w jakiej części kraju czy regionu znajduje się dany krajobraz, budynek czy artystycznie zaaranżowana przestrzeń. Ważny staje się inicjalny zamysł i ślad estetycznej wrażliwości, jaki udało się pozostawić w przestrzeni. By jednak uchwycić tę subtelność, przedrzeć się  aż do szkieletu twórczych intencji, trzeba nie tylko znakomitego warsztatu, ale nade wszystko umiejętności prześwietlania kolejnych, narosłych przez lata warstw kulturowych.

Pod tym względem dorobek Czesława Wosia uznać by można za niemal modelowy. Żadne ze sportretowanych przez niego miejsc nie zostało sprowadzone do funkcji prostej artystycznej pocztówki. To za każdym razem zapowiedź podróży do zarania, a jednocześnie odtworzenie przestrzeni w zgodzie z domniemaną ideą jej wzorcowej aranżacji. I nie jest istotne, czy będzie to pałac, czy zabytkowy dworzec kolejowy, zadanie sztuki pozostanie niezmienne - przywrócić go do stanu, w którym walory estetyczne dominują nad użytkowymi (choć oczywiście ich nie wykluczają).

Ekslibris, czyli symbolika osobista

Nie sposób pisać o Czesławie Wosiu, nie wspominając jego osiągnięć w dziedzinie ekslibrisu. Podobnie jak w przypadku grafik, nie da się oceniać ich wyłącznie jako wykonanych na zamówienie miniatur, które zdobić będą snobistyczne księgozbiory.  Przeciwnie - to autonomiczne dzieła, których użytkowość jest zaledwie funkcją uboczną. Bez względu na to czy zostaną wykonane w ramach zlecenia, czy z prywatnej inicjatywy artysty, są zawsze dziełami dedykowanymi, swoistą interpretacją osoby, dla której będą przeznaczone. Co oczywiste, adresaci radzi są, gdy ich osobowość, pasje i cechy, które życzyliby sobie wyeksponować zostaną skondensowane w symbolice ekslibrisu.

Stąd między innymi wynika złożoność tej gałęzi sztuki. Grafik musi skoncentrować się nie tylko na rzeczywistych cechach osoby, dla której pracuje, ale także na tych przymiotach, które owa osoba chciałaby u siebie dostrzegać. Co więcej, równie ważne, o ile nie ważniejsze, będzie w tym wypadku sugestywne przekonanie odbiorców, iż te drobne zabiegi idealizacyjne pozostają w zgodzie z prawdą. Zatem sztuka ekslibrisu to de facto rodzaj psychologiczno-symbolicznej szarady przekuty w efektowną zindywidualizowaną miniaturę, a w skrajnych wypadkach nawet rodzaj nobilitującej nadinterpretacji na życzenie adresata.

Co ważne, trzeba w tym wszystkim zachować twarz artysty, który godzi oczekiwania odbiorcy ze sztuką i nie pozwala sprowadzić się do roli rzemieślnika. Czyniąc ekslibris intelektualnym wizerunkiem adresata, pozostawia jednocześnie wyraźny stygmat własnego stylu i indywidualny ładunek estetyczny.

Człowiek z cienia

Niebawem w naszym mieście kolejna odsłona Międzynarodowego Biennale Małej Formy Graficznej i Ekslibrisu. I podobnie jak w latach ubiegłych Czesław Woś ukryje się ze swą twórczością w cieniu nagrodzonych prac ze wszystkich zakątków świata. To bowiem tego rodzaju twórca, który źle znosi nachalną promocję, a jednocześnie nie ma potrzeby permanentnego potwierdzania wartości swego artystycznego dorobku. Kaliski album daje jednak nadzieję, że dorobek ten jest niezmiennie ceniony i doceniany; bo przecież wszędzie tam, gdzie trzeba pozostawić trwały i refleksyjny ślad idei wbudowanych w przestrzeń, grafiki Czesława Wosia okazują się niezawodne.

 Tomasz Gruchot


Kontakt z redakcją

Fakty Ostrowskie
pl. Rowińskiego 1
63-400 Ostrów Wielkopolski

tel. 62 591 74 49

e-mail:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.