Fakty Ostrowskie TV

Reklama

GRAFIKA DIALOGU

Otwarta w ubiegły piątek w Galerii Sztuki Współczesnej wystawa grafik Pavla Hlavaty'ego to bez wątpienia jedna z ciekawszych ekspozycji, jakie mieliśmy okazję oglądać w tym roku. I choć oczekiwania wobec zasłużonego i sławnego grafika zawsze bywają spore, przyznać trzeba, że zarówno pod względem jakości, jak i doboru prac na tę okazję artysta zdecydowanie nie zawiódł.

Najbardziej wyrazistym, a jednocześnie dość ryzykownym wydawał się (przynajmniej na poziomie reprodukcji pojawiających się w licznych zapowiedziach) cykl grafik będących w założeniu rodzajem hołdu złożonego klasykom malarstwa. Ryzyko, rzecz jasna polegało na tym, że łatwo w podobnej sytuacji narazić się na zarzut wykorzystania klarownych aluzji plastycznych do celów autopromocyjnych. W takich wypadkach rzekomy hołd pełni wyłącznie funkcję trampoliny popularności, co jak wiadomo, nie służy w dłuższej perspektywie ani artyście, ani tym bardziej sztuce.


Hołd jako reinterpretacja

Uniknąć wspomnianego ryzyka można tak naprawdę tylko w jeden sposób - dowodząc, jak istotnym źródłem inspiracji jest przywołane dzieło i jak bardzo twórcze zachowania takowa inspiracja inicjuje. Analizowane pod tym kątem grafiki Hlavaty'ego wydają się nader interesujące i atrakcyjne intelektualnie. Nie tylko próbują skondensować dorobek danego artysty w autorskim zestawieniu i niejako nowej kompozycji. Są przy okazji również próbą nowego opowiedzenia historii zawartej w znanych obrazach lub stworzenia opowieści w oparciu o łatwo rozpoznawalne postaci, sceny i motywy. Tutaj na szczególną uwagę zasługuje grafika poświęcona twórczości Petera Bruegela Starszego. Oprócz licznych fragmentów i postaci z bogatej kolekcji dzieł malarza (wpisujących się w tę nową historię) widzimy przede wszystkim odwołanie do dwóch słynnych wyobrażeń Wieży Babel z 1563 roku. Co jednak zaskakujące, towarzyszy im w dalekim tle o trzy dekady późniejsza wieża Lukasa Van Valckenborcha. Powstaje w ten sposób rodzaj graficznej narracji o budowie, upadku i ponownej próbie budowy, jakby proces ten nie miał końca i odnawiał się wraz z każdym wstępującym pokoleniem.

Hołd jako polemika 

Nieco inaczej rzecz ma się w przypadku grafiki nawiązującej do Statku głupców Hieronima Boscha, gdzie Hlavaty wyraźnie dociąża łódź bohaterami innych obrazów i zapożyczonymi stamtąd przedmiotami. W koronie drzewa stanowiącej jednocześnie zwieńczenie masztu zauważamy nawet dwie twarze z autoportretów autora Ogrodu rozkoszy ziemskich (jedna przedstawia artystę młodego, druga już doświadczonego starca), które zdają się wskazywać, że wraz z wiekiem zauważa się na świecie coraz liczniejszą grupę potencjalnych pasażerów statku. Grafika przewrotnie sugeruje, iż oryginalne malowidło nie jest właściwym odzwierciedleniem tytułu, jako że bohaterów na nim zdecydowanie za mało (nawet jeśli są oni jedynie personifikacjami głupoty w jej ekstremalnej postaci).

Hołd jako gra

Trudno dziś mówić o jakiejkolwiek dziedzinie sztuki, która nie podejmowałaby gry z tradycją czy przyzwyczajeniami bywalców wystaw. Szczególną odmianą takiej gry są igraszki ze stylem odbioru, który narzuca nam do pewnego stopnia oficjalna wersja historii sztuki oraz kanoniczne interpretacje najpopularniejszych dzieł. Hlavaty, podobnie jak wielu współczesnych artystów, traktuje elementy klasyki jako budulec, który (nie tracąc swego pierwotnego znaczenia) kreuje nieoczekiwane artystyczne hybrydy. W tej erudycyjnej grze odbiorca musi najpierw dociec istoty nowych reguł, by ostatecznie móc je zaakceptować i rozegrać do końca partię z autorem na planszy z jego grafiki.

Hołd jako hołd

Wszystkie powyższe uwagi nie zmieniają oczywiście prostego faktu, że Pavel Hlavaty jest w pełni świadom długu, jaki zaciągnął u swoich mistrzów. Bez względu na to, jaką podejmie z nimi grę lub jaki nawiąże dialog, nigdy nie ujmuje im wagi - przeciwnie nieustannie ją podkreśla poprzez twórcze nawiązania.

Warto przy okazji dodać, że wśród najważniejszych źródeł inspiracji artysta wymienia również wybitnego polskiego twórcę, nieodżałowanego Franciszka Starowieyskiego, którego zasługi w dziedzinie grafiki trudno dziś przecenić.

Grafika czeska czy uniwersalna?

Oglądając i analizując zaprezentowane w Galerii Sztuki Współczesnej prace, mamy prawo zadać sobie pytanie, co (jeśli w ogóle cokolwiek) stanowi narodowościowy wyróżnik grafik Hlavaty'ego? Czy mnogość aluzji, nawiązań i odwołań do kanonicznych przedstawicieli sztuki Zachodu pozwala dostrzec jeszcze jakiś charakterystyczny czeski rys, a jeśli tak, to cóż może go stanowić? Okazuje się nim (co chyba nikogo szczególnie nie dziwi) dyskretnie ironiczny dystans i zaprawione absurdem subtelne poczucie humoru, które sprawia, że oprócz wartości artystycznych prace te mają również trudne do zignorowania walory komunikacyjne. Wabiąc odbiorców do dialogu, zdają się przekonywać, że nie ma w nim niebezpieczeństwa, bo niczego nie trzeba tu traktować śmiertelnie serio.

 Tomasz Gruchot

Kontakt z redakcją

Fakty Ostrowskie
pl. Rowińskiego 1
63-400 Ostrów Wielkopolski

tel. 62 591 74 49

e-mail:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.