Fakty Ostrowskie TV

Reklama

KRYMINAŁ PO PROFESORSKU

Popularność powieści kryminalnych w Polsce, co dość zaskakujące, wykazuje od wielu już lat tendencję wzrostową, podtrzymywaną przez kolejnych autorów, którzy dołączają do cechu zwykle za sprawą jakiegoś głośnego tytułu.

Przypadek Mariusza Czubaja, gościa ostrowskiej biblioteki, był jednak nieco inny, bowiem, jak podkreślał sam autor, nie było mu dane przeżyć traumy debiutu. Jego wstąpienie do grona twórców kryminału odbyło się miękko dzięki współpracy z Markiem Krajewskim. Jako współautor dwóch powieści (Aleja samobójców i Róże cmentarne) zdołał się zakorzenić w literackim świecie zbrodni na tyle, by spenetrować go samodzielnie i - jak się okazało - z sukcesami.

 Upodobnienia i podziały

 To, co wyróżnia prozę Czubaja na tle książek Krajewskiego, Miłoszewskiego czy Bondy, to głębokie zakorzenienie pokoleniowe i wyrafinowana gra kulturowa z czytelnikami, którzy otrzymują cały zestaw sygnałów dookreślających sytuację powieściową. Mnogość aluzji i odniesień (od literackich i politycznych po fonograficzne) powoduje mimowolnie podział odbiorców na dwie podstawowe grupy. Z jednej strony znajdują się ci, którzy generacyjnie zbliżeni do autora postrzegają narrację jako przejrzystą, niewymagającą przypisów czy glos, z kolei pokolenia późniejsze otrzymują dodatkowo wykład o kulturze popularnej w Polsce okresu przełomu ustrojowego i jej współczesnych reliktach, a także impuls do posłużenia się Wikipedią.

Czubaj z dużym wyrafinowaniem i pasją nie tylko stara się wodzić czytelnika po kryminogennych środowiskach i manowcach ludzkiej psychiki, ale także igra z jego odbiorczymi nawykami, asocjacjami i wyobrażeniami. Obrazy, jakie tworzymy sobie podczas lektury pierwszych rozdziałów, ewoluują w miarę rozwoju akcji, by pod koniec radykalnie różnić się od pierwotnych wizualizacji. 

Debiut u boku Marka Krajewskiego doprowadził do sytuacji, w której Czubaj podjął kolejną grę z odbiorcami i poniekąd również z rynkiem wydawniczym. Aby zdecydowanie odróżnić się od autora Śmierci w Breslau (bo porównania - z uwagi na dwie wspólne książki - nasuwały się same), z premedytacją nawiązał do wybranych wyróżników jego twórczości. W obu przypadkach natkniemy się chociażby na dwie "serie" powieści, a w każdej detektywa-bohatera. Tyle że u Krajewskiego zarówno Eberhard Mock, jak i Edward Popielski to postaci od początku niezwykle wyraziste i jedynie utrwalające w kolejnych książkach swój klarowny wizerunek. Bohaterowie Czubaja, czyli Rudolf Heinz i Marcin Hłasko, kształtują się w wizualizacjach czytelnika powoli, zaskakując niekiedy do tego stopnia, że następuje całkowite przemodelowanie wyobrażenia o danej postaci. Również obszar działania detektywów wskazuje na swoisty podział terytorialny. Bohaterowie Krajewskiego funkcjonują w przedwojennym Wrocławiu i Lwowie; w duecie z Czubajem, autor Liczb Charona wyprawia detektywa do Gdańska; z kolei Czubaj solo opanowuje przy pomocy swych bohaterów Katowice i Warszawę. Panowie zdają się więc nie wchodzić sobie w drogę, gdy dokonują powieściowej aneksji kolejnych miejsc na mapie Polski. 

Konsultant na miejscu

 Stało się już regułą, że współcześni autorzy kończą swe kryminały długą listą podziękowań dla osób, które bywały czynnikiem inspirującym, bądź służyły jako nieodzowne źródło specjalistycznej wiedzy. Rolę szczególną w takowym zestawieniu zajmują zwykle rozmaici konsultanci, bowiem to ich kompetencje, doświadczenie i autorytet nadają w dużej mierze wiarygodność bohaterom, prawdopodobieństwo aluzjom historycznym i umotywowanie większości ludzkich poczynań opisanych na kartach powieści. Ważne miejsce na liście wdzięczności Mariusza Czubaja zajmuje, jak się okazało, ostrowski nefrolog, Robert Krawczyk, którego fachowość i nieocenioną pomoc autor Piątego beatlesa wielokrotnie podczas spotkania podkreślał.

Dystans życiowy i naukowy

Mariusz Czubaj to, jak dość powszechnie wiadomo, nie tylko uznany twórca gatunkowej literatury, ale również, a może przede wszystkim, profesor antropologii, jeden z ważniejszych współczesnych badaczy kultury popularnej. To, jak się zadaje, fakt dla pisarstwa o tyle istotny, że powieść nabiera poniekąd cech badawczego poligonu. Można jej implantować wszystkie mechanizmy kulturowych relacji, jakie akurat zostały lub niebawem zostaną poddane naukowemu opisowi. Można się im przyglądać niemal jak w warunkach laboratoryjnych. Z drugiej strony natomiast praca nad powieścią kryminalną wymusza bardzo intensywne zbliżenie do realiów życia i to nie zawsze takiego, jakie chcielibyśmy dostrzegać. W naturalny sposób rodzi się zatem również dystans do naukowych dociekań i teorii - dystans konieczny, by nauka nie zastygła w zachwycie nad sobą.

Mariusz Czubaj objawił się podczas autorskiego spotkania w ostrowskiej bibliotece jako postać spójna, łącząca w sobie pisarza i naukowca niemal równie harmonijnie jak przyzwyczaił nas do tego niedościgniony Umberto Eco. Wyraźnie też (choć nie wprost) uprzytomnił obecnym, jak duży trzeba posiadać bagaż erudycyjny i jaki zakres umiejętności praktycznych, by móc wspomniany tu dystans swobodnie zaprezentować światu, prawie jako autonomiczny performance.

 Tomasz Gruchot

Kontakt z redakcją

Fakty Ostrowskie
pl. Rowińskiego 1
63-400 Ostrów Wielkopolski

tel. 62 591 74 49

e-mail:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.