Fakty Ostrowskie TV

Reklama

MAJAKI, CZYLI WOLNOŚĆ KOMUNIKACJI

(Kilka słów o wystawie Grupy X w Galerii Sztuki Współczesnej)

My (...) tworzymy odrealnione światy i wydajemy owoce naszej wybujałej wyobraźni... Choć bacznie obserwujemy rzeczywistość, nie staramy się jej odwzorowywać. Bohaterów naszych obrazów nie spotkacie na ulicy, mimo że wydadzą Wam się bliscy.

Deklaracja artystów wydawała się od początku nieco podejrzana. Można by przecież użyć jej do opisania setek innych grup czy nawet dorobku pojedynczych twórców na przestrzeni ostatnich kilkunastu dekad. Została jednak sformułowana przez plastyków świadomych całego balastu tradycji i chętnie podejmujących z nią dialog; nic zatem dziwnego, że odbiorca niemal podskórnie odczuwa, iż został wciągnięty do kulturowej gry na niepokojąco prostych z pozoru zasadach.

Nienachalna indywidualność

Połączenie twórczych wysiłków w ramach grupy artystycznej jest zwykle pomysłem tyleż kuszącym, co ryzykownym. Wspólnota tego rodzaju, choćby tylko doraźna, dobrze sprzedaje się w mediach, jej członkowie wspierają się i wzajemnie promują, a jeśli nie przepoczwarzą się przy tym w towarzystwo wzajemnej adoracji, mają szansę być dla siebie pierwszymi i najszczerszymi krytykami. Z drugiej jednak strony grupa bywa przecież nader często artystycznym gorsetem, który wprawdzie nie pozwala na niekontrolowaną deformację, ale bezsprzecznie utrudnia oddech. Bo nawet jeśli artyści w rzeczywistości łączą się jedynie na gruncie towarzyskim, to postrzegani jako grupa mają nierzadko kłopot z wyeksponowaniem indywidualnych wyznaczników swej twórczości.

Tu jednak rodzi się kolejny problem. Czy warto silić się na indywidualność, skoro, jak twierdzi wielu, jest ona co najwyżej

pozorna, sytuuje się bliżej świata niejasnych idei czy pojęć, ale obiektywnie trudno jej doświadczyć. Oznacza to, że intensywne próby manifestowania oryginalności i odrębności w ostatecznym rozrachunku wypadają groteskowo lub w najlepszym wypadku naiwnie.

Artyści, którzy zaprezentowali się tym razem w ostrowskiej Galerii Sztuki Współczesnej, zdecydowanie i z wdziękiem ominęli rzeczoną pułapkę groteskowości. Wystawa już na pierwszy rzut oka wydaje się jakaś znajoma, oswojona, przyjazna w odbiorze. To w końcu znane konwencje, rozpoznawalne motywy, rozpracowane techniki, ale ? co zaskakujące ? nie mamy poczucia obcowania z wtórnością, recyklingiem konceptów czy ucieczką w kierunku łatwych ilustracji. Przyjemnie zadomowiony wśród dzieł odbiorca ogląda je z niewymuszoną przyjemnością, a wtedy każde pojedyncze odkrycie, każda impresja wynikła z chwilowego sam na sam z obrazem powoli odsłania indywidualność twórcy.

Sztuka dialogu ze sztuką

Gdy zgadzamy się na iluzoryczność pełnej oryginalności, zaczynamy doceniać indywidualne nacechowanie dialogu, jaki artysta podejmuje z balastem przeszłości. I nie ma wówczas znaczenia, czy przeszłość oznacza historię własną człowieka czy może dzieje sztuki. W tym drugim przypadku dojść może nawet do sytuacji, w której kanoniczne dzieła ewoluują w wyobraźni i emocjach przyszłego twórcy, aż będzie on gotowy do zmierzenia się z nimi na własnych obrazach. Spróbuje pogodzić je z nową przestrzenią, z kontekstami, w których nie miały szans się znaleźć w momencie powstania. Co oczywiste, trudno takie stany unaocznić czy opisać przy pomocy skonwencjonalizowanych narzędzi, dlatego konwencje warto ze sobą zderzać, mieszać i konfrontować. Można to czynić indywidualnie przez aluzje, kryptocytaty czy nawiązania do konkretnych dzieł, stylów, prądów i technik, ale można przejść na kolejny poziom dialogu, możliwy jedynie w grupie. Wtedy to zbiorowe doświadczenie twórców i mieszanka ich wrażliwości staje naprzeciw tych samych wartości, ale przetworzonych przez grupę odbiorców sztuki przybyłych na wystawę. Dialog ze sztuką pełni więc równolegle funkcję rozmowy poprzez sztukę, bywa drogą do pozawerbalnego porozumienia człowieka z człowiekiem w sferze wolnej od sprecyzowanych komunikatów. Może się okazać, że tytułowe Majaki to nic innego jak uwolniona treść, oswobodzony przekaz, któremu nie zależy na manifestacji skrajnego indywidualizmu, lecz na autentycznym porozumieniu, nawet kosztem podmiotowości nadawcy.

Wartości dodane

Wiadomo, że wszystkie powyższe uwagi wypada traktować po części jako życzeniowo-subiektywne, próbujące co najwyżej zdiagnozować szanse, jakie rodzą się w przestrzeni estetycznej komunikacji. Jednakowoż można przy tej okazji pokusić się także o wskazanie wartości raczej bezdyskusyjnych, zweryfikowanych w dniu wernisażu. Pierwsza to życzliwe przyjęcie ? spodziewane z uwagi na wspomniany już wcześniej efekt wstępnego rozpoznania przyswojonych konwencji. Druga wiąże się z niemal natychmiastowym podjęciem dialogu, przejściem od rozmów towarzyskich na poziom dyskusji o decyzjach artystycznych poszczególnych członków grupy , na poszukiwanie wspólnego mianownika łączącego eksponowane prace i do konfrontacji indywidualnych stylów odbioru. Prawdę mówiąc, taki model reakcji publiczności jest dla twórców ważniejszy od najbardziej nawet entuzjastycznych recenzji. Sztuka prawdziwie ożywa tylko wtedy, gdy ożywia potrzebę dialogu, a tej na wernisażu na pewno nie zabrakło.

 

Tomasz Gruchot

 

Kontakt z redakcją

Fakty Ostrowskie
pl. Rowińskiego 1
63-400 Ostrów Wielkopolski

tel. 62 591 74 49

e-mail:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.