Fakty Ostrowskie TV

Reklama

NIEŚMIERTELNOŚĆ POZORNEJ STAROŚCI

Dorobek Kabaretu Starszych Panów ma tę właściwość, że sięgają po niego coraz młodsi wykonawcy. Niestety, w większości przypadków są to propozycje wtórne, pozbawione pomysłu interpretacyjnego, a przy okazji irytujące zwykłym brakiem zrozumienia wieloznaczności tekstów Jeremiego Przybory. Tego rodzaju praktyki sprawiają, że każda kolejna próba zmierzenia się z tym nieśmiertelnym repertuarem obarczona jest wyjątkowym ryzykiem, a publiczność podchodzi do takowych koncertów ze zrozumiałą rezerwą.

Chłodny dystans towarzyszył też, co zrozumiałe, informacji o tym, że Ostrowski Teatr Piosenki postanowił zmierzyć się z utworami duetu Przybora i Wassowski. Jedni podejrzewali, że to próba zwabienia publiczności przez odwołanie do ogólnonarodowych sentymentów, inni twierdzili wręcz, że na prowincji wszystko się sprzeda, zatem artyści słusznie korzystają z okazji.

Na szczęście jedni i drudzy solidnie przeszarżowali w swych przedwstępnych ocenach, a ostrowska publiczność miała okazję obejrzeć chyba najlepszy spektakl Adama Wasieli - twórcy, który niejednokrotnie już dał się poznać jako wokalista umiejętnie radzący sobie z ambitnym tekstem i poszukujący wyrazistej ekspresji scenicznej.

Profesjonalizm ma swój wdzięk

Często zarzuca się zawodowym artystom brak autentyczności, nonszalancję lub skłonność do przesadnej autoprezentacji, która dewastuje zespołowe przedsięwzięcia. W Kawiarence Sułtan mieliśmy jednak okazję dostrzec także to drugie, jaśniejsze oblicze profesjonalizmu, który pozwala aktorom na interpretacyjną swobodę, elementy improwizacji i - co najistotniejsze - stworzenie pełnowartościowego przedstawienia, bo to w końcu jemu podporządkowane zostają warsztatowe umiejętności oraz sceniczna inteligencja.

Przyznać  należy obiektywnie, że zaproszeni do spektaklu kaliscy aktorzy pokazali, że nie tylko mają własne pomysły na zaprezentowanie powszechnie rozpoznawanego repertuaru, ale na dodatek czynią to z wdziękiem i lekkością, bez których piosenki Kabaretu Starszych Panów robią wrażenie artystycznie okaleczonych. Agnieszka Dulęba-Kasza, Małgorzata Kałędkiewicz-Pawłowska i Lech Wierzbowski robili wrażenie, jakby scena Ostrowskiego Centrum Kultury była dla nich przestrzenią zaprzyjaźnioną i w pełni oswojoną. Krótkie scenki stanowiące łączniki między piosenkami odgrywali z subtelnością niezbędną do wyeksponowania inteligentnie zawoalowanego i z gracją serwowanego humoru.

Warto przy okazji podkreślić również narracyjną powściągliwość, która w spektaklach wypełnionych piosenkami jest często wartością niezauważalną. Twórcy nie próbowali narzucić całości nadrzędnej i przytłaczającej struktury fabularnej, a ograniczyli się jedynie do luźno sygnalizowanych epizodów nadających zdarzeniom aurę ulotności.

Alchemicy dźwięków

Aktorskie umiejętności, choć absolutnie niezbędne, to w przedstawieniach Ostrowskiego Teatru Piosenki zaledwie jedna półkula scenicznego świata. Z drugiej, w tym wypadku perfekcyjnie dopasowanej, płyną dźwięki, bez których całe przedsięwzięcie mogłoby co najwyżej stanowić rodzaj teatralnego szkicu. Każdy, kto choćby pobieżnie śledzi poczynania Adama Wasieli i współpracujących z nim artystów, wie, że muzyka od zawsze stanowi mocną stronę spektakli. Dzieje się tak w pierwszej kolejności za sprawą niezawodnego Marka Raczyckiego (jego obecność na naszej prowincji do dziś dla wielu pozostaje zagadką), który tym razem w towarzystwie puzonisty, Olofa Knochenhauera i grającego na gitarze Michała Kaczmarczyka stworzył brzmienie znakomicie dookreślające charakter nowych interpretacji kabaretowych szlagierów.

Inne przyjemności

Ostrożne czy wręcz asekuracyjne nastawienie publiczności, jakie można było dostrzec na początku koncertu, płynnie przechodziło w ciąg spontanicznych reakcji i głośne sygnały dobrej zabawy. Kolejny raz, wbrew narzekaniom malkontentów, okazało się, że inteligentna rozrywka  podana bezpretensjonalnie i z wdziękiem potrafi być porywająca, nadaje się do zbiorowej delektacji. Jednak wymaga to od artystów w równym stopniu profesjonalnych umiejętności, co szacunku dla widza, który natychmiast ów szacunek odwzajemnia.

Tego wieczoru ostrowska publiczność w zdecydowanej większości opuszczała salę z przekonaniem, że aktorzy i muzycy nie tylko przez godzinę byli w pracy, ale nade wszystko zwyczajnie chcieli sprawić nam autentyczną przyjemność.

 Tomasz Gruchot

Kontakt z redakcją

Fakty Ostrowskie
pl. Rowińskiego 1
63-400 Ostrów Wielkopolski

tel. 62 591 74 49

e-mail:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.