Fakty Ostrowskie TV

Reklama

SZTUKA TOŻSAMOŚCI - SZTUKA ŚWIADOMOŚCI

Od dziesięcioleci nie znika z dyskusji okołoartystycznych problem koegzystencji sztuki i nauki. Bo choć pozornie nie powinny wchodzić sobie w drogę, a jedynie się dopełniać, to w praktyce nierzadko postrzegane są jako czynniki wzajemnie się przyhamowujące. Z jednej strony trudno twórcom wywodzącym swój rodowód z kręgów naukowych porzucić balast teoretyczny i w pełni oddać się kreacyjnemu żywiołowi; z drugiej, niełatwo też artystom aspirującym do świata nauki wbić się ze swą twórczością w ciasny gorset terminologiczny, w akademicki żargon i uczelnianą obsesję klasyfikowania sztuki. Pozostają wszakże miejsca, w których najbardziej nawet wyrafinowane i zdawałoby się kompletne teorie naukowe potrzebują kontynuacji lub wizualizacji w świecie pozawerbalnym, w przestrzeni intelektualnie przysposobionej, ale zdominowanej przez intuicję, asocjację i złożoną paletę emocji.

W takiej roli funkcjonują niewątpliwie prace Natalii Romaniuk z cyklu De-rekonstrukcja tożsamości. Obraz w dobie mediów cyfrowych. Autorka jako pracownik naukowy, a więc twórczyni w pełni świadoma kulturowego tła, na jakim prezentują się jej grafiki, podejmuje swoisty trud zogniskowania problemów będących w kręgu zainteresowania jakże wielu przecież dziedzin wiedzy. Bo tak naprawdę tylko w sztuce można zespolić ze sobą myśl filozoficzną, badania psychologiczne i diagnozy socjologów. Nie da to wprawdzie odpowiedzi na stawiane przez akademików pytania (nie taki jest w końcu cel artystycznej aktywności), ale pozwoli nam, po pierwsze, dostrzec wagę problemu i stopień jego intelektualnej intensyfikacji, a po drugie, wyzwoli ten niezbędny dla świadomej egzystencji niepokój poznawczy, dzięki któremu ciągle jeszcze tli się w nas potrzeba poszerzania wiedzy i poddawania jej wieloaspektowej weryfikacji.

 

 

Konstrukcja od de do re

Zaprezentowany w Powiatowej Galerii Sztuki cykl grafik komputerowych odnosi się pozornie do wielokrotnie już opisywanego i przez lata omawianego zagadnienia permanentnej dezintegracji oraz ponownego scalania osobowości pod dyktando wrodzonych lub nabytych mechanizmów dostosowawczych. Uświadomienie sobie tego faktu, a nawet dogłębna lektura naukowych opracowań na jego temat nie pozwala wszakże na precyzyjne zdefiniowanie kilku podstawowych parametrów. Nie wiemy bowiem, jaka jest dynamika takiego procesu, na ile jest indywidualnie zmienna czy wreszcie, na jakie elementy rozpada się badana osobowość i czy kolejna próba ponownego scalenia łączy się nieuchronnie z deformacją każdego z nich.

Prace Natalii Romaniuk to osobliwie prześwietlone osobowości, których niestabilna tożsamość trwa w ciągłym rozedrganiu. Sugerują dodatkowo olbrzymie tempo kolejnych de- i rekonstrukcji, co może powodować, iż nie jesteśmy pewni, czy obserwujemy właśnie fazę rozpadu czy scalania. Nie do uchwycenia pozostaje za to moment całkowitej dezintegracji oraz chwila rekonstrukcyjnego finału. Być może trwają one na tyle krótko, że dostrzec ich niepodobna albo też sam proces nie osiąga nigdy swych ekstremów. Jedno wszakże wydaje się pewne lub tej pewności bliskie. Człowiek w zetknięciu z wystawą, staje się (choćby tylko na krótko) niepewny statusu własnej tożsamości i podejrzliwy wobec mechanizmów, jakim ona podlega. Ma prawo pokusić się o refleksję, czy bliżej mu do stanu rozpadu, czy może kolejny już raz podjął mozół rekonstrukcji poszczególnych komponentów tożsamości. Za taką myślą podążają kolejne: czy nieświadomość opisywanej sekwencji "zdarzeń" czyni je mniej dokuczliwymi? Czy unaocznienie tego, co niedefiniowalne, a jednak odczuwane, daje uczucie ulgi, a jeśli tak, to na jak długo? I wreszcie, co stanowi punkt odniesienia dla omawianego tu procesu oraz dlaczego, mimo powtarzalności reakcji o zbliżonym charakterze, nie ma w sobie nic z motoryczności ani rutyny? Jak to się dzieje, że nasze dekonstrukcje ciągle nas zaskakują pojawianiem się znienacka, a rekonstrukcje zadziwiają mnogością swych wariantów?

Rzecz jasna, Natalia Romaniuk nie proponuje nam odpowiedzi na żadne z postawionych pytań (może ewentualnie sprowokować kolejne), ale daje niepowtarzalną możliwość świadomego zatrzymania się w obliczu osobliwych wizualnych destylatów de-rekonstrukcji - stop-klatek podkreślających wirowanie budulców i gruzów tożsamości. I nie trzeba w tym celu czytać chociażby dzieł Derridy, do polemiki z którym autorka otwarcie się przyznaje, nie jest obowiązkowa znajomość psychologicznych i socjologicznych kontekstów, których znaleźć możemy tu bez liku. Można za to do nich trafić wtórnie poprzez medium sztuki, która potrafi rozpalić żądze poznawcze, pobudzając indywidualną i zbiorową świadomość.

Tomasz Gruchot

Kontakt z redakcją

Fakty Ostrowskie
pl. Rowińskiego 1
63-400 Ostrów Wielkopolski

tel. 62 591 74 49

e-mail:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.