Fakty Ostrowskie TV

Reklama

KAROLINA PO DRUGIEJ STRONIE JIDYSZ

 

Wrażenie niezwykłości w kontakcie ze sztuką to często wypadkowa zaskoczenia odbiorcy i najwyższej jakości artystycznej dzieła. Jeśli przyjąć taką uproszczoną z konieczności definicję za obowiązującą, to niedawny koncert Karoliny Cichej bez cienia hiperbolizacji możemy nazwać niezwykłym.

O ile bowiem gwiazdą festiwalu Mazel Tov był bezsprzecznie Grzegorz Turnau, o tyle wydarzeniem artystycznie najambitniejszym okazał się występ młodej wokalistki, którą nie dość, że trudno sensownie sklasyfikować, to na dodatek cały pomysł pt. Jidyszland to coś więcej niż koncert wpisujący się w określoną konwencję i tematykę imprezy.

 Oszczędnie, lecz intensywnie

 Instrumentarium towarzyszące artystce, mimo że w większości tradycyjne, a w części wręcz etniczne, tworzyło wyjątkowo zagęszczoną otulinę dźwięków, które przywodzić mogły na myśl nawet - zadawałoby się, wyjątkowo odległe - skojarzenia z transowymi, psychodelicznymi brzmieniami lat siedemdziesiątych minionego wieku. A wszystko w wykonaniu zaledwie trojga instrumentalistów - bez żadnej archaicznej nuty i ze skumulowaną energią tętniącą wokół słów.

 Każdy, kto spodziewał się w synagodze lekkiego klezmerskiego grania, miał szansę w sposób spotęgowany odczyć niezwykłość tej wyjątkowo silnie atakującej zmysły muzyki.

 Język domniemanych znaczeń

 Nietrudno odgadnąć, że wybór poezji w języku jidysz jako bazy tekstowej przedsięwzięcia był zabiegiem w pełni przemyślanym artystycznie, wzmacniającym spójność i kompletność całej zaawansowanej propozycji scenicznej. Warto jednak przy okazji wspomnieć o jeszcze jednym atucie takowego rozwiązania.

 Język, który w podstawowej warstwie semantycznej pozostaje niezrozumiały dla publiczności, podwójnie eksponuje swe walory brzmieniowe. Staje się wówczas zespołem dźwięków gotowych na przyjęcie nowych znaczeń wynikłych z kontekstu sytuacyjnego czy akustycznych asocjacji. Innymi słowy to my sami konfigurujemy na własne potrzeby domniemane znaczenia; te z kolei wiążą nas z utworem jeszcze silniej, bo na płaszczyźnie szczątkowego współautorstwa. To trochę tak, jak w słynnej piosence kabaretowej śpiewanej przez trio Zamachowski, Malajkat, Polk:

 Przejdź na żydowski

Wnet znikną troski

Żydowski język - mówi się sam

To nietrudny język w sumie

Każde słowo się rozumie.

 Z zastrzeżeniem, rzecz jasna, że rozumie się po swojemu.

 Publiczność wymaga - publiczność otrzymuje

Lata edukowania odbiorców sztuki przynoszą niekiedy spodziewane efekty. Organizatorzy dotarli do punktu, w którym publiczność odrobiła lekcje i zaczyna świadomie wymagać, coraz wyżej zawieszając poprzeczkę oczekiwań. Dlatego festiwale w rodzaju Mazel Tov nie muszą się już wspierać cepeliadą, by zapewnić frekwencję na widowni. Muzycy sięgający dziś po kulturę ludową i odwołujący się do etnicznych korzeni to przecież nie swojacy przebrani w lokalną pstrokaciznę, lecz w pełni profesjonalni i świadomi swych twórczych decyzji artyści.

Występ Karoliny Cichej był tego jawnym dowodem. Okazał się jednym z najlepszych koncertów, jakich mogliśmy wysłuchać w Forum Synagoga. To nie tylko nowa jakość muzyczna, ale nade wszystko udana próba stworzenia kolejnego kanału komunikacyjnego między człowiekiem współczesnym a rdzenną tradycją.

                                                                         Tomasz Gruchot 

Kontakt z redakcją

Fakty Ostrowskie
pl. Rowińskiego 1
63-400 Ostrów Wielkopolski

tel. 62 591 74 49

e-mail:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.