Fakty Ostrowskie TV

Reklama

RECYKLING ŚWIATŁA I NATURY (o nowych wystawach w Galerii 33)

Wystawy w Galerii 33 zmieniają się jak w kalejdoskopie i chyba wszyscy zdążyliśmy już przywyknąć do tej dynamiki zdarzeń. Często bywa i tak, że wspomnianą dynamikę dodatkowo potęgują same ekspozycje, które mimowolnie wchodzą ze sobą w sytuacyjnie wymuszony dialog; a im bardziej odległe wizje artystyczne zasiedlają oba piętra tego przybytku sztuki, tym większa temperatura takiego dialogu.

18 czerwca zaprezentowało się dwoje artystów, Wołodymyr Czornobaj oraz Marzena Cecylia Karcz, a dialog (mimo fizycznej nieobecności pierwszego z autorów) okazał się tym razem wyjątkowo harmonijny, bo skupiny na tych nietrwałych elementach rzeczywistości, które da się odzyskać dla sztuki.

W przypadku Czornobaja malującego dosłownie na materiałach odpadowych, głównie porzuconych tekturowych opakowaniach istotą artystycznego recyklingu jest nie tylko przywrócenie wartości temu, co zostało jej całkowicie pozbawione (i to za cywilizacyjnym przyzwoleniem). Znacznie ważniejsza wydaje się tu swoista rezurekcja materiału, w którego strukturę wtłoczono światło i zdarzeniową potencjalność. Oglądając te obrazy, trudno oprzeć się wrażeniu, że są one oświetlone od wewnątrz, że stają się nową formą witraży, które, nie mając, przejrzystości szkła, nie pozwalają ujść na zewnątrz całej jasności. A w środku kryją się wielokulturowe odniesienia, zwłaszcza do tych momentów w historii ludzkiej cywilizacji, w których kultura traktowała naturę z należnym jej szacunkiem, a nawet nabożnością. Trudno zresztą nie ulec urokowi tego pomysłu, nie poczuć jego manifestacyjnej, tętniącej żywotności, która podkreśla organiczną istotę dzieła.

O ile jednak Czornobaj cofa się w swych koncepcjach głównie do poziomu zespolonych z naturą mitów, o tyle Marzena Cecylia Karcz wydaje się bliższa naturze jako takiej. Jej prace robią wrażenie, jakby chciały w prosty sposób odwrócić porządek cywilizacyjny, przywrócić wszystko, co kulturowo przetworzone do formy pierwotnej, na tyle bliskiej naturze, na ile tylko się da. Nie chodzi tu wszakże o jakąś ekologiczną obsesję, lecz o możliwie najmniej naznaczony kulturowo materiał, który pozwoliłby na ponowne odnalezienie punktu bezpośredniej styczności z naturą - miejsca, w którym sztuka z owej natury wynika i jest jej naturalnym przedłużeniem, nową formą organizacji, nieprzetestowaną w świecie przyrody.

Co należy w tym miejscu podkreślić, to fakt, iż mamy do czynienia z wystawą retrospektywną, jedną z cyklu ekspozycji przygotowanych na okoliczność jubileuszu pracy twórczej. Choćby z tego powodu wszelkie powyższe uwagi nie obejmują całości, a jedynie subiektywnie wskazują na dominantę wystawy. Warto wszakże pamiętać, że nadarza się okazja obejrzenia jej w korespondencji z pracami Czornobaja, a to dla obojga artystów szansa na wydobycie z takowego kontekstu nowych jakościowo znaczeń.

A poza wszystkim na jednym i drugim piętrze galerii otrzymujemy potwierdzenie, że sztuka staje po stronie słabszych, cywilizacyjnie odrzuconych komponentów rzeczywistości. W końcu im też należy się estetyczny recykling.

 Tomasz Gruchot

Kontakt z redakcją

Fakty Ostrowskie
pl. Rowińskiego 1
63-400 Ostrów Wielkopolski

tel. 62 591 74 49

e-mail:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.