Fakty Ostrowskie TV

Reklama

KONCEPT NA POGRANICZACH SZTUKI (O wystawie "Zwykłe rzeczy" Marcina Michalaka w Galerii Sztuki Współczesnej)

Wielu stałych bywalców ostrowskich galerii sztuki wystawa Marcina Michalaka wprawiła w konsternację. Widać było wyraźnie, że na wernisażu większość osób poruszała się niepewnie, poszukując sposobu na uporządkowanie i scalenie w przejrzysty układ zaprezentowanych na wystawie prac. Tu i ówdzie przebijały się nawet opinie, że to rodzaj estetycznej prowokacji, dobry postmodernistyczny żart, a prawdziwą sztukę tworzy mimika gości usilnie poszukujących jakiegoś sprawdzonego mechanizmu reakcji na oglądane dzieło.

Jednego wszakże nie można było artyście odmówić - inteligentnego poczucia humoru, które stanowi jedyne przejrzyste spoiwo wszystkich zaprezentowanych prac. Każdy zwrócił uwagę na koncept Latającego dywanu czy parodię słynnej Płytki Pioneera zatytułowaną Transakcja. Jedno wszakże nieustannie nurtowało gości galerii: czy mamy jeszcze do czynienia z efektem pracy artystycznej sensu stricto czy może to tylko sprytna gra w twórczość? Jeżeli nawet przyjąć, iż obcujemy ze sztuką konceptualną, może pojawić się zarzut, że więcej tu konceptu niż artyzmu, a do tego sam koncept nie czyni jeszcze dzieła. Rzec by się chciało, że  uwaga to cokolwiek nieświeża, gdyż dawno już dotarliśmy do momentu, gdy dziełem można nazwać sam zamysł twórczy, a nawet możliwość jego zaistnienia, a nie wyłącznie sam akt kreacyjny.

Artysta zapewne bawił się doskonale, obserwując zmagania odbiorców z wystawą. Ci jednak w sporej części opuścili galerię z przekonaniem, że Marcin Michalak balansował na obrzeżach sztuki i to ze świadomością, iż można się mimo wszystko czuć na nich bezpiecznie, bowiem granice nigdy się tu nie zacieśniają.

Wystawę bezsprzecznie warto obejrzeć, warto się z nią zmierzyć, odkładając na bok wszelkiej maści przyzwyczajenia i uprzedzenia. Warto wreszcie poddać się konceptualnemu myśleniu, które nie tylko stanowi rodzaj intelektualnej kompensacji, ale przede wszystkim otwiera umysł na łączliwość form uznanych za zastygłe i nietykalne w swej autonomii i osobności. Autor proponuje nam taką intelektualno-estetyczną przygodę, pod jednym wszakże warunkiem ? musimy uznać, że obszar jurysdykcji sztuki nieustannie się poszerza i doprawdy nie ma powodu, aby próbować temu zapobiegać.

 Tomasz Gruchot

Kontakt z redakcją

Fakty Ostrowskie
pl. Rowińskiego 1
63-400 Ostrów Wielkopolski

tel. 62 591 74 49

e-mail:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.